Archiwa tagu: Books/Książki

Today is Monday :)

Mimo, że ten temat pojawił się na moich zajęciach w piątek, to jakoś nie pasowało mi opublikowanie go w weekend. Zgodnie z tytułem, postanowiłam zaczekać do poniedziałku ;). A jest to nie tylko tytuł mojego dzisiejszego wpisu, ale także kolejnej książki autorstwa Erica Carle’a, która idealnie nadaje się do wykorzystania na lekcji angielskiego. U mnie pojawiła się na warsztatowych zajęciach w szkole, których celem było utrwalenie nazw dni tygodnia i rozszerzenie słownictwa związanego z jedzeniem. Wyszła z tego całkiem fajna zabawa! 🙂

Jak w przypadku każdej innej książeczki, poznawanie całej historii zaczęliśmy od przyswojenia pojawiającego się w niej słownictwa – poza dniami tygodnia, pojawia się tu szereg potraw, nie wszystkich jeszcze dzieciom znanych:
Przy okazji poznawania słownictwa, rozmawialiśmy o tym co lubimy, a czego nie, stąd znak zapytania – gdy go odkryjemy, dzieci mogą wymieniać potrawy spoza listy, które należą do ich ulubionych. Te same karty mogą posłużyć także do gry w memo. U mnie zasada jest taka – kto trafi na kartę ze znakiem zapytania ma do wykonania dodatkowe zadanie (najczęściej ruchowe) :).
Po przeczytaniu przeze mnie książeczki, uczniowie dostali do wykonania zadanie plastyczne – każdy miał pokolorować i wyciąć przygotowane przeze mnie potrawy:
Następnie wręczyłam uczniom duże karty z nazwami dni tygodnia, wydrukowane na papierze formatu A3 (idealnie wpasowały się tam powycinane karty, które wydrukowane były na kartkach A4). 
Podczas gdy ja czytałam, dzieci musiały uważnie słuchać i dopasować każde z dań do odpowiedniego dnia. Oczywiście niektóre zapamiętali już po pierwszym wysłuchaniu historii, także zadanie nie było aż takie trudne ;). W ten sposób powstały nasze projekty plastyczne:

Na koniec, w ramach relaksu, posłuchaliśmy tej historii w wersji muzycznej. Piosenkę znajdziecie oczywiście na youtube’ie! 🙂

Fun and games with The Very Hungry Caterpillar

Dzień Dziecka już dawno za nami, ale zabawę, którą z tej okazji zorganizowałam dzieciom, można spokojnie wykorzystać na dowolnych zajęciach, a wyszła naprawdę fajnie!
Wszystko zaczęło się od pomysłu zorganizowania nocowania (tak, tak prawdziwego, całonocnego nocowania) dla dzieci w przedszkolu, właśnie z okazji Dnia Dziecka. Wtedy z pomocą moich koleżanek wymyśliłyśmy super scenariusz, w którym główną rolę odgrywała właśnie The Very Hungry Caterpillar. 

Tę książeczkę dzieci znały już z zajęć, a cała zabawa polegała na przypomnieniu sobie i odegraniu całej historii. W skrócie: po tym jak przeczytałam dzieciom książkę dla odświeżenia pamięci, wszyscy zamienili się w takie właśnie gąsienice podróżujące po przedszkolu w poszukiwaniu jedzenia. Na salach drzwi były porozwieszane kartki z obrazkami, kolejno: 1 jabłka, 2 gruszek, 3 śliwek itd. W każdej sali czekało na dzieci zadanie, nawiązujące w jakiś sposób do owoców lub ich liczby (np. we wtorek – dwie gruszki – dzieci miały do wykonania zadanie w parach: szukanie po ciemku gruszek zawiniętych w folię aluminiową).
Podobny scenariusz postanowiłam potem wykorzystać na moich regularnych zajęciach z angielskiego, które wypadały zaraz po Dniu Dziecka. Za niektóre pomysły dziękuję ich autorkom, czyli moim koleżankom z pracy :))).
Cała zabawa także zaczynała się od przeczytania TVHC, a przed samymi zajęciami rozmieściłam po całej sali „stacje” z nazwami dni tygodnia i odpowiednimi oznaczeniami:
1. Pierwszym zadaniem było przedstawienie pierwszego etapu cyklu rozwojowego motyla, czyli…? Oczywiście jajka! Dzieci miały za zadanie w jakiś sprytny sposób zaprezentować jajko leżące na liściu: jedno wpadło na to by wziąć poduszkę i zwinąć się na niej w kłębek, inne podchwyciły :). Zadanie zaliczone!
2. Gdy następnego dnia wzeszło ciepłe słońce, z jajek wylęgły się gąsienice, które musiały odnaleźć w odpowiedniej kolejności wszystko, co zjadła nasza caterpillar. Żeby nie było za łatwo, do pierwszego zadania dzieci musiały się doczołgać (naśladując sposób poruszania się gasienicy :)).
W poniedziałek zadaniem było zjedzenie, a przynajmniej nadgryzienie (ze względu na czas, na tym właśnie się skończyło) jabłka bez używania rąk! Nie było to wcale takie proste zadanie ;).

Do zadania wtorkowego postanowiłam wykorzystać plansze Play me z owocami! Może już się domyślacie co było kolejnym zadaniem?  Gra w memory! :)))
Środa to czas na zadanie ruchowe! (podobnie było na naszym nocowaniu, gdzie czekał na dzieci tor przeszkód, w Anglogadkowej sali jednak nie miała tyle miejsca…). Przygotowałam dla dzieci karty z różnymi kolorami, które rozłożyliśmy na podłodze tak, by nie było ich widać. Każdy odkrywał jedną kartę, a zadaniem było jak najszybsze znalezienie 3 rzeczy w danym kolorze 🙂

Czwartek to z kolei zadanie plastyczne. w grupie dzieci było akurat 4, więc wszystko pasowało idealnie! Wyszły nam piękne „wydzierane” truskawki! 🙂
Do zadania piątkowego znowu przydały mi się puzzle Colour Match od Edu Planet! W sali ukryłam 5 puzzli w pomarańczowym kolorze – dzieciaki miały za zadanie znaleźć je i ułożyć układankę, by przejść do kolejnego wyczekiwanego punktu…

… Którym był oczywiście poczęstunek! Większość cukierków znalazło się jednak w przygotowanych wcześniej kubeczkach, by moich gąsienic nie rozbolały brzuchy! 😉 Za każde wykonane wcześniej zadanie, dzieci mogły włożyć do kubeczków odpowiednią ich liczbę.


Na sam koniec przyszedł czas na podsumowanie, w niedzielę czekało na dzieci proste zadanie: wycięcie obrazków i ułożenie całego cyklu życia motyla. W nagrodę wszystkie gąsienice „zamieniły” się w piękne motyle! 🙂

The Very Hungry Caterpillar

Jeszcze nigdy u mnie na blogu (ku mojemu zresztą zaskoczeniu) nie powstał post poświęcony tej wspaniałej książce autorstwa Erica Carle’a. Jednak tak sobie myślę, że nie ma co rozpisywać się na temat pomysłów zabaw czy innych aktywności z nią związanych, bo znajdziecie ich w Internecie „na pęczki” ;). Zamiast tego wrzucam stworzone lub wyszperane ostatnio przeze mnie materiały, w których wykorzystane zostały oryginalne rysunki z książki – poćwiczycie dzięki nim nazwy dni tygodnia, omówicie cykl życia motyla czy zagracie w jedzeniowe memory

Days of the week big cards:

Food mini cards:
Butterfly life cycle:
Enjoy! 
M.

The Best Children Books – My TOP 10

Po ostatnim poście poświęconym wykorzystywaniu na zajęciach książeczek, przyszedł czas na konkrety! 🙂 Dziś mam dla Was moja subiektywną listę 10 najlepszych do wykorzystania na zajęciach (i nie tylko) książeczek dla dzieci. Co do tego, gdzie je znaleźć, zajrzyjcie koniecznie na stronę www.bookcity.pl. Czas oczekiwania na zamówienie zazwyczaj waha się od 2 do 4 tygodni, ale znajdziecie tam wszystkie te tytuły w różnych wydaniach i wersjach, w naprawdę dobrych cenach.

Zacznę od tzw. oczywistych oczywistości,
czyli książeczek autorstwa Erica Carla, które opowiadają wspaniałe historie
nawiązujące do życia autora. Ich bohaterami najczęściej są zwierzęta, od
słynnej gąsienicy, przez świerszcza, pająka po dzikie goryle, koty i żyrafy.
Większość z nich to prawdziwe „perełki” dziecięcej literatury, tłumaczone na wiele języków i sprzedawane w setkach tysięcy, a nawet milionach egzemplarzy :), ale i spośród nich wybrałam
swoje ulubione.

1. The
Very Hungry Caterpillar
 
– ta propozycja chyba nikogo nie zdziwi, to jedna z najbardziej znanych książeczek dla dzieci, która na swój status „pracuje” już 45 lat :). Na jej temat znajdziecie miliony wpisów na stronach i blogach na całym świecie! I szczerze powiem, że sama nie wiem dlaczego u mnie nie pojawił się jeszcze post poświęcony jej i tylko jej, ale na wszystko przyjdzie czas ;). Chyba każdy kto pracuje z dziećmi już jakiś czas, ma na swoim koncie przeprowadzone na jej podstawie zajęcia, a jeżeli nie – najwyższa pora to nadrobić!

Książeczka nawiązuje do różnych tematów:

-wiosennego, ponieważ główną bohaterką jest gąsienica, która na samym końcu przemienia się w pięknego motyla,
-o jedzeniu – na swojej drodze do zostania motylem, głodna gąsienica zjada aż 26 różnych smakołyków,
-o dniach tygodnia – wszystko przez co przegryza się gąsienica jest przyporządkowane danemu dniu tygodnia

Z jej dokładną treścią możecie zapoznać się tu :).

2. From Head to Toe – książeczka tego autora, idealnie nadająca się do nauki o zwierzętach, częściach ciała i związanych z nimi czynnościach. Jednak jej tekst wcale nie jest taki prosty :). W zapamiętaniu z pewnością pomoże  ta wpadająca w ucho piosenka, którą dzieciaki po prostu uwielbiają! Dzięki niej zapoznacie się z całą książeczką, a w jednym z moich wcześniejszych postów znajdziecie też pomysł na przećwiczenie „zwierzęcego” słownictwa :).


3. Does a Kangaroo Have a Mother, Too? – no i jedna z moich ulubionych nie-tak-oczywistych propozycji ;). Nie wiem czy kiedyś mieliście szansę zapoznać się z tym tytułem, ale książeczka jest po prostu urocza! Moim zdaniem to idealna propozycja do przeczytania z okazji zbliżającego się Dnia Matki. Znowu poznajemy w niej zwierzęta, tym razem kangaroo, lion, giraffe, penguin, swan, fox, dolphin, sheep, bear, elephant, monkey, a przy okazji ćwiczymy tytułowe pytanie i odpowiedź na nie: Yes (a kangaroo) has a mother just like me and you. Rytmicznie powtarzane, na pewno zapadną dzieciom w pamięć, podobnie jak oryginalne ilustracje autora.


4. Brown Bear Brown Bear What Do You See? – dzięki temu tytułowi (tym razem autorstwa Billa Martina Jr., a z ilustracjami Erica Carle’a) dzieci poznają nie tylko nazwy zwierząt, ale także kolory, i to w nietypowy sposób :). Więcej na ten temat przeczytacie tu :).


A teraz czas na kolejną 6-tkę, tym razem różnych autorów, ale równie godną polecenia! 🙂

5. We’re Going on a Bear Hunt świetna książeczka, której tematem przewodnim jest rodzinna wyprawa na polowanie na niedźwiedzia ;). Dzięki tej zabawnej historii zapoznacie dzieci ze słownictwem związanym z otaczającą nas przyrodą oraz przeciwieństwami over i under (by poznać szczegóły zajrzyjcie tu). Kiedy już dobrze poznają jej treść, możecie przeprowadzić zabawę dramową i wspólnie wybrać się na polowanie, by wiedzieć jak się do tego zabrać koniecznie obejrzyjcie film z autorem książki w roli głównej :).


6. Monkey and Me propozycja idealna dla trochę młodszych dzieci (w przedszkolu przerabiałam ją nawet z 2-latkami), w której znowu poznajemy różne „dzikie” zwierzęta. Bohaterkami są dziewczynka i jej przytulanka-małpka, które wspólnie wybierają się do zoo, gdzie zobaczą pingwiny, kangury, słonie, nietoperze i oczywiście małpy! 🙂 Nie tylko prosty i oryginalny pomysł, ale także cudne ilustracje to powody, dla których naprawdę warto zapoznać się z tą książeczką. Przy odrobinie kreatywności, można na jej podstawie przygotować ciekawą lekcję dla dzieci w różnym wieku. Więcej już niedługo :).


8. One Mole Digging a Hole, czyli jedna z książeczek świetnego duetu – Julii Donaldson i Nicka Sharratta, mistrzów dziecięcych rymowanych historyjek. Dzięki niej dzieci przećwiczą liczenie do 10, poznają wiele nowych nazw zwierząt oraz innych ciekawych słów, które dzięki rymom na pewno zapadną im w pamięć. By dokładnie poznać jej treść, obejrzyjcie film :).


9. The Game of Red, Yellow and Blue  kolejna propozycja, którą poznałam w angielskiej wersji językowej, mimo że wyszła spod pióra francuza, Hevé Tullet :). To świetnie wymyślona, oryginalna książeczka poświęcona kolorom. W zabawny i atrakcyjny dla dzieci sposób prezentuje barwy podstawowe i pochodne oraz figury: circle, triange, square. Jeżeli chcecie wiedzieć jak wygląda w środku, zajrzyjcie tu :).


Niektóre książeczki tego autora znajdziecie także w polskiej wersji językowej.

9 i 10. Ostatnie dwie pozycje postanowiłam poświęcić książeczkom z serii, której bohaterką jest znana chyba wszystkim Maisy MouseWhere is Maisy? oraz Where is Maisy’s Panda? – te książeczki wydawane są jako tzw. lift-the-flap-books i cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony dzieci :).

Dzięki nim nauczycie dzieci struktury Is he/she…?, przyimków miejsca (in, under etc.) oraz dodatkowego słownictwa w zależności od wybranej książeczki.

Tak właśnie wygląda moja subiektywna lista, której ułożenie zajęło mi trochę czasu, ponieważ różnych anglojęzycznych książeczek widziałam już naprawdę dużo! Mam nadzieję, że dzięki niej będzie Wam łatwiej zaplanować atrakcyjne dla dzieci zajęcia oraz być może poznacie pozycje, o których wcześniej nie słyszeliście :).

See you!
M.

Max Goes for a Walk

Wiosna to moja ulubiona pora roku! Nic tak nie napawa mnie energią jak piękne, ciepłe, słoneczne dni, które nadchodzą po zimnej i zazwyczaj niezbyt przyjemnej w dużym mieście zimie. Tak jak i wszystko inne, po prostu budzę się do życia! I to widać, nawet po wpisach na blogu ;).

Dziś mam dla Was wiosenną propozycję. Książeczkę Max Goes for a Walk odkryłam już rok temu, jednak jeszcze o niej za wiele nie pisałam. Niestety nie jest ona aż tak fajna, jak oryginalne anglojęzyczne książeczki, ale pośród propozycji dostępnych u nas, ta naprawdę jest całkiem OK. Ale może zacznijmy od początku. Angielski z Maxem to cała seria, której głównym bohaterem jest dżdżownica Max. Przeżywa on różne przygody w towarzystwie swoich rodziców oraz przyjaciół (biedronki, motyla i pajączka). Książeczki przeznaczone są dla dzieci w wieku przedszkolnym, są podzielone wg kategorii 3+ i 6+. Do użytku na zajęciach w przedszkolu polecam te 3+, słownictwa i tekstu nie jest w nich  za wiele, ale dzięki temu dzieci (nawet 2 latki, którym można czytać książeczkę w wersji uproszczonej) bez problemu zrozumieją opowiadanie. Do tego te książeczki są bardziej „przejrzyste” niż te dla starszych dzieci, w których każdy bohater ma swoją kwestię pojawiającą się w „dymku”. 
Z okazji nadejścia wiosny czytamy Max Goes for a Walk, opowiadanie, w którym Max wybiera się na swój pierwszy spacer. O każdą napotkaną na drodze rzecz pyta mamę, a ta tłumaczy mu co to jest, w ten sposób wprowadzamy słowa:
(green) grass
a (pretty/pink) flower
a ladybird (Dotty)
a cloud
a thunder
rain

Książeczka przeczytana w odpowiedni sposób cieszy się naprawdę dużym zainteresowaniem ze strony dzieci, do tego dołączona jest do niej płyta CD z nagraniem oraz proste zadania (ja akurat je omijam, ale może ktoś z Was dodatkowo z nich skorzysta :)).
Dołączam także przygotowane przeze mnie karty obrazkowe, mogą posłużyć jako flashcards lub, wydrukowane podwójnie, do gry w memory. Książeczkę znajdziecie m.in. na Allegro, a jej cena to ok. 9 zł :).
Odwiedźcie koniecznie www.mrprintables.com, znajdziecie tam jeszcze kilka ciekawych zadań, które nawiązują do wiosennej tematyki i przygód Maxa:

Flower maze

Apple warm maze

Ladybird leaf maze

A w następnym poście kolejne wiosenne materiały mojej produkcji. Stay tuned! 😉

See you!
M.

Shopping ;)

Zawsze zastanawiam się czy to tylko ja, czy wszystkie osoby, które pracują z dziećmi tak mają, że najchętniej wykupiłyby niektóre sklepy z artykułami dziecęcymi (albo chociaż dziecięce działy w niektórych) w całości? 😉 Ja w każdym sklepie, od Tesco przez Empik czy Tigera po Smyka od razu lecę do półek z zabawkami czy książkami dla dzieci, przy każdej zastanawiając się czy przypadkiem coś nie przyda się do zajęć. Niestety często dochodzę do wniosu, że na pewno się przyda i w ten oto sposób „pozbywam się” połowy miesięcznej wypłaty. Zazwyczaj jednak nie żałuję, zwłaszcza kiedy widzę jak entuzjastycznie dzieciaki reagują na wszystkie nowe rzeczy, które nie są dostępne na wyciągnięcie ich ręki, a związane właśnie z moimi lekcjami. Tak było z moim „hitowym” zakupem sprzed kilku dni (oczywiście z Tigera!), czyli my magic ball ;).

Ta piłeczka z brokatem w środku (która kosztowała mnie 10 zł) przez ostatnie kilka lekcji wywoływała zainteresowanie i zachwyt nie tylko u dziewczynek. Wszyscy chcą jej dotknąć, przyjrzeć się z bliska, ale na to trzeba „zapracować”! Piłeczkę dzieci podają sobie w kole, zadając pytania: o samopoczucie, pogodę, ulubiony kolor itp., ten do kogo potoczy się piłeczka, musi odpowiedzieć, oczywiście po angielsku. Młodsze dzieci bardzo śmieszy kiedy na początku zajęć witam się z piłką, zadaję jej jakieś pytanie, a ona odpowiada mi na ucho ;). Potem przychodzi kolej na moich uczniów.
Coś czuję, że super zakupem okażą się także gumowe zwierzątka morskie, przeznaczone do zabaw w kąpieli. Znalazłam je w Smyku. Jutro zacznam temat dotyczący mieszkańców morskich głębin z grupami dwulatków. Nie ma nic lepszego niż pokazanie im pływającego (co prawda nie w morzu, a w misce, ale zawsze :)) rekina czy wieloryba. Strasznie żałuję tylko, że nie ma pośród zwierzątek ośmiornicy, bo przy tej okazji zaplanowałam naukę The Octopus song :).
Dziś z kolei do mojej kolekcji dołączyły 2 nowe książeczki „upolowane” w TK Maxx (za 14,99 i 19,99 zł) + puzzle z Hello Kitty (w zestawie z jedną z nich). Naprawdę polecam!*

*Zaraz po ciuchlandach, gdzie super książeczki można znaleźć i po 2-3 zł ;).

See you!
M.

Brown Bear Brown Bear What Do You See?

Najpopularniejsze anglojęzyczne książeczki dla dzieci (głównie autorstwa Erica Carle’a) towarzyszyły mi właściwie od początku mojej kariery nauczycielskiej, ale od września przyszło mi realizować program, w którym ok. 1/4 lekcji oparta jest na story books. Dzięki temu poznałam wiele nowych, ciekawych propozycji. Do tego utwierdziło mnie to w przekonaniu, że jest to naprawdę świetny sposób na nauczanie dzieci i warto poświęcać na to więcej czasu :). Oczywiście nie mogę, ani nie zamierzam, przedstawiać szczegółów zawartych w programie, na szczęście jednak moja głowa jest jak zawsze pełna pomysłów, a internet – inspiracji, „wspólnymi siłami” na pewno wiele zdziałamy ;).

Jeżeli potrzebujecie wskazówek co do samego sposobu czytania dzieciom książeczek, zajrzyjcie tu. Ja natomiast chciałabym przejść do konkretów i cały cykl poświęcony story books zacząć od mojej ulubionej (do tej pory) książeczki napisanej przez Billa Martina, a zilustrowanej przez Erica Carle’a, Brown Bear Brown Bear What Do You See? Ostatnio towarzyszy mi ona na lekcjach w przedszkolu i z tej okazji po raz kolejny przekopałam Internet w poszukiwaniu ciekawych pomysłów i pomocy z nią związanych, tym razem starannie je „kolekcjonując”. Znajdziecie je na mojej Pineterstowej tablicy oraz dalej w tym poście :).

Zacznijmy jednak od krótkiego opisu samej książki. Jest to świetna propozycja wprowadzająca i/lub utrwalająca nazwy kolorów oraz zwierząt, a także pytanie What do you see?, którego zrozumienie na pewno ułatwi dzieciom komunikowanie się na następnych zajęciach :). By lepiej poznać jej treść, posłuchajcie piosenki :).

Jeżeli zechcecie potraktować książkę jedynie jako urozmaicenie, oczywiście wystarczy samo czytanie, jednak słownictwa jest w niej na tyle dużo (podobnie jak i dostępnych materiałów), że na jej podstawie spokojnie można zbudować całe lekcje dla przedszkolaków :). U nas wprowadzam ją z najstarszą grupą, 5-6-latków, ale jestem pewna, że poradziłyby sobie i 4-latki.

By dzieci dobrze opanowały słownictwo oraz struktury, której pojawiają się w książce, odpowiednio wcześniej wprowadźcie i przećwiczcie z dziećmi następujące słowa (karty, które mogą wam się przydać znajdziecie TU):
colours: brown, red, yellow, blue, purple, green, white, gold (orange), black
animals: bear, bird, duck, horse, cat, frog, dog, fish, sheep
Do wprowadzenia bohaterów książki możecie użyć przygotowanych przeze mnie flashcards, a do utrwalenia – powyższej gry memory :). Jeżeli macie większą grupę lub Wasze dzieci potrzebują po prostu więcej ruchu, wybierzcie np. zabawę YES/NO, której opis znajdziecie tu. Pamiętajcie też, by powtarzać z dziećmi wprowadzane słownictwo. Jeżeli np. pokazując niebieskiego konia, zadajecie pytanie Is this a yellow duck? a dzieci podbiegają do napisu NO, przećwiczenie z nimi poprawną odpowiedź zanim wrócą na miejsca, mówiąc Of course not, IT’S A… i czekajcie na odpowiedź ze strony uczniów: …BLUE HORSE!
Po przeczytaniu książki, możecie też przygotować następujące ćwiczenie: osobno rozłóżcie obrazki występujących w książce zwierząt w czarno-białej wersji i flashe z kolorami, zadaniem dzieci jest dopasowanie jednych do drugich. 
Następnie dla utrwalenia słownictwa poćwiczcie zapamiętanie sekwencji wydarzeń. Może w tym pomóc np. wspólny projekt plastyczny z wykorzystaniem obrazków z www.kizclub.com.

Moje dzieci uwielbiają też grę Who Took The Cookie From The Cookie Jar?! w każdej formie, tak więc wykorzystałam ją i tutaj :). Na podłodze rozłożyliśmy wszystkie karty ze zwierzętami, a przy każdym z nich po jednej kacie z gry, dzieci zgadywały kto „ukradł” ciastko, podając po kolei nazwy zwierząt :). Jeżeli macie w grupie wystarczającą liczbę dzieci (min. 8) możecie rozdać każdemu po jednym obrazku i powiedzieć, że od tej pory dzieci nie będą Kubą, Zosią czy Olkiem, ale Blue Horse, Yellow Duck, Green Frog etc. i tak będziemy się do nich zwracać podczas gry. W ten sposób można przećwiczyć właściwie dowolne słownictwo :).

Jeszcze więcej materiałów i inspiracji znajdziecie na stronach:

www.babygaga.com

www.ready-set-read.com

www.1plus1plus1equals1.net

www.speechroomnews.blogspot.com

Have fun!
M.

My Body

Ten temat zazwyczaj pojawia się na początku podręczników dla dzieci (w końcu poznawanie świata, zaczynamy od poznania siebie :)). Nie inaczej jest w książkach Macmillana z serii Cheeky Monkey, z którymi pracuję od tego roku (więcej na ich temat na pewno jeszcze się pojawi, ale dajcie mi czas na dokonanie oceny). Ze wszystkimi grupami przerobiłam już ten temat i dziś chciałabym podzielić się sprawdzonymi na zajęciach pomysłami.
Zacznijmy od 3-latków. W samej książce Hello Cheeky słownictwa dotyczącego części ciała jest niewiele. Eyes, ears, mouth dzieci opanowują bardzo szybko, także z pomocą przyszły mi piosenki spoza podręcznika :).

1. How many fingers do you have?
2. My eyes, my ears, my mouth, my nose
3. No i oczywiście nieśmiertelna Head, shoulders, knees and toes, najlepiej w nie za szybkiej wersji od Super Simple Learning 🙂
Przy okazji tego tematu możecie stosować też proste rymowanki, np.

Clap your hands
Clap, clap!
Tap your feet
Tap, tap!
Turn around and sit down!



1. Z kolei jedną z ulubionych piosenek 4-latków okazała się być Open, close! od Maple Leaf Learning:
2. Oprócz niej, dla tej grupy wiekowej polecam One Little Finger, piosenkę dzięki której dzieci opanowują nawet tak „trudne” słowo jak chinhttps://supersimplelearning.com/songs/original-series/one/one-little-finger/ :).
3. W 4- i w 5-latkach pokusiłam się już o naukę nieco szybszej i dłuższej wersji Head, shoulders, knees and toes:
  

Najstarszą z grup, które uczę w tym roku są 5-6-latki.

1. Tam poza podręcznikowymi piosenkami (w Cheeky Monkey 2  ten temat jest już nieco bardziej rozbudowany) wprowadzałam także jedną z moich ulubionych Super Simple Songs: https://supersimplelearning.com/songs/original-series/two/the-hokey-pokey-shake-sing-it/.

2. Świetną propozycją dla tej grupy wiekowej jest też książka Erica Carle’a, From Head to Toe:

Słownictwo, które w niej znajdziecie nie jest wcale łatwe, a książka jest dość długa. Tu jednak z pomocą przyjdzie świetna piosenka, którą można znaleźć na youtubie i którą bardzo, bardzo polecam! Dzięki niej dzieciaki świetnie opanowują większość słów i wyrażeń. To do tej pory ulubiona piosenka moich 5-6-latków :).
Jak bawiliśmy się przy okazji nauki zwierząt pojawiających się w książeczce, możecie przeczytać tu.

Enjoy!
M.