Animal Sounds

Na dalszych etapach nauki nie sprawia to już może takiego problemu, ale jeżeli chodzi o przedszkole, fakt że w różnych językach niektóre zwierzęta „mówią” zupełnie inaczej stanowi czasem pewnego rodzaju przeszkodę. Jakby nie było dzieci jeszcze zanim opanują nazwy zwierząt w języku ojczystym, posługują się wyrazami dźwiękonaśladowczymi. I tak zamiast kota mamy „miał”, a zamiast pieska „hau hau”. Dlatego też nie wyobrażam sobie pominięcia onomatopei podczas wprowadzania „zwierzęcych” tematów na zajęciach z angielskiego. Jednak…

…od bardzo wczesnego dzieciństwa słyszymy, że koń robi „ihaaa”, a więc nagle rzucone anglojęzyczne „neigh” może wydawać nam się zupełną abstrakcją. Przyznam, że zdarzyło mi się nie raz zawahać której formy użyć z obawy, że dzieci nie zrozumieją mnie tak, jakbym tego chciała. Aż w końcu mnie olśniło… 😉 Bo przecież cóż za różnica w oczach naszego małego ucznia czy przy prezentowaniu obrazka konia powiemy horse czy neigh i poprosimy by za nami powtórzył. Dla niego obydwa te słowa brzmią tak samo – obco :).

Warto zatem wprowadzać anglojęzyczne wyrazy dźwiękonaśladowcze od samego początku nauki. Dzieci prędzej czy później zorientują się, że dany dźwięk przypisujemy zwierzęciu w konkretnym języku. A kiedy będą już starsze możemy wrócić do tematu i zrobić z tego fajną lekcję podsumowującą znajomość słownictwa z tego zakresu. 

Istnieje dużo świetnych piosenek, włącznie z kilkoma z repertuaru niezawodnych SSS, które wprowadzają właśnie nie tylko nazwy samych zwierząt, ale też przypisywane im wyrazy dźwiękonaśladowcze. Już 2-latki bardzo chętnie podśpiewują „I Have A Pet„! 🙂 Ostatnio do wykorzystywanych przeze mnie, nawet w młodszych grupach, utworów dołączyły także „Daddy cat” i „I am a dog” z płyty I can sing in English :). A jeżeli z takim zacięciem jak ja przeglądacie zasoby Youtube’a, na pewno kojarzycie „The Animal Sounds Song”:

Ze względu na spory zakres słownictwa myślę, że świetnie sprawdzi się na zajęciach z 6-7-latkami lub nawet starszymi dziećmi, które dobrze już rozumieją „zawiłości” zwierzęcej mowy ;).

By ułatwić sobie i Wam omawianie tego temu, przygotowałam kilka pomocy. Enjoy! 🙂

  • Anonimowy

    Wykorzystałam Twój pomysł na zajęciach z przedszkolakami i jak zwykle wyszło super. Dzieciaki robiły wielkie oczy czasami i musieliśmy się nieźle napocić czasem żeby oddać TEN dźwięk…było śmiesznie 🙂 Pozdrawiam! Ola